<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Na wycigach> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1952>
<month=8>
<date=1952-08-24>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Przed kas wycigw na Suewcu spotkaem pana Teosia Piecyka. By odziany w uroczysty smoking. Na gowie mia melonik. Szyj przyozdobi sobie bia muszk i pikn wycigow lornetk w futerale ze wiskiej skry.
W tym stroju mg si miao pokaza na najbardziej ekskluzywnej trybunie kadego angielskiego toru. Przywitawszy pana Teosia zagadnem go uradowany:
 Nie wiedziaem, e pan naley do entuzjastw hodowli konia rasowego w Polsce?!  Co prosz? Nigdzie nie nale.  A wic pociga pana hazard na zielonym torze?  Nic mnie nie pociga. Warszawski rodak patriota jestem i w taki sposb musz w ten choleryczny upa w sztywniaku si mczy i na tramwajowym buforze z Targwka na Suew zapycha.  Nie rozumiem, panie Teosiu, co ma wsplnego warszawski patriotyzm z wycigami?  A ja rozumie. Rozchodzi si o to, e Warszawa w charakterze stolicy fason musi trzyma. Warszawa to nie Garwolin, eby si w niej wycigi w workach, z jajkiem na twardo, na yce w rku taskanej, odbywa mieli. Gdzie indziej
konie lataj, takie samo prawo maj lata i u nasz!  A zaryzykuje pan zagra?  Rzecz jasna, e zarezykuje, ale w adne wygranie ani na loterii, ani na wycigach nie wierz.  Dlaczeg to tak pesymistycznie odnosi si pan do tych moliwoci?  No, bo jake panie szanowny mogie jak czy kto drugi wygra, kiedy sklepiczarka z Brdnowskiej ulicy take samo loteri trzyma?
A szczcie ma wyjtkowe. Na straackiej zabawie w Woominie fantowa loteria bya urzdzona. To ta sklepiczarka wygraa gwny los  ywego prosiaka, a ja zgadnij pan co? Rolkie lepu na muchy! To ja bd z tak gangryn razem gra? 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>